Czuję jak dym z papierosa szczypie mnie w oczy A żar się jeszcze tli żeby zamienić się w popiół Przypominam sobie sny o pięknej przeszłości, do której wszystkie drzwi są zamknięte już bezpowrotnie Lód w mojej krwi rani moje żyły i czuję chłód kolejnych dni, które pewnie jeszcze przeżyję. Znów tylko ból zaciska mi pętle na szyi I nie rozumiem słów, którymi mówią do mnie inni. Ich pragnień, ich gestów, ich wyrazów, ich twarzy, ich prawdy, ich szczęścia, chyba nawet ich marzeń. Weź mnie za rękę i zaprowadź na krawędź I stój tam ze mną aż się zmęczę i spadnę.

123